Tarnogórski Program Edukacji Regionalne "Indianer"
serwis Portalu Powiatu Tarnogórskiego
www.tg.net.pl

autorstwo
: Zbigniew Markowski



Tarnogórskie legendy

Rybka, Skarbnik, Sedlaczek

  tematy powiązane:
    Skąd się wzięły Gwarki - tekst
Bohaterowie komiksów - scenariusz lekcji
Vivat Jan III - tekst
Górniczy rodowód - tekst
Gwarki - film
Architektura miasta - film
   

Wiele legend, bajań, powieści z terenu Ziemi Tarnogórskiej na przestrzeni wieków zaginęło. Do dziś pozostało ich w ludzkiej pamięci kilka. Spróbujmy przybliżyć niektóre z nich.

RYBKA

Zgodnie z podaniem chłop o nazwisku Rybka orząc ziemię trafił na bryłę srebrnego kruszcu. Wiadomość ta szybko się rozeszła i niebawem w okolicy rozpoczęło się masowe poszukiwanie kruszcu. Tak miała się zacząć historia tarnogórskiego górnictwa. W swym dziele z 1612 roku "Officina ferraria" albo huta y warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego" Walenty Roździeński tak opisuje tę legendę:

Przed tym prawie Blaszynem - bydła straconego
Szukając - przerzeczony Rybka dnia jednego
Natrafił pod wykrotą kruszec, ktory było
Korznie z sobą na wierzch ziemie wytargnęło
A gdy potym do ludzkiej przyszło wiadomości
O tym kruszcu, wnet z wielkiej niektórzy chciwości
Kopali w onym miejscu. A gdy się przebili
Do spodku, barzo wiele kruszca potrafili..."

SKARBNIK - SZARLEJ

Należy on do najpopularniejszych posiaci występujących w legendach od XIII/XIV wieku. Postaćta miała wielu poprzedników i różnie się teżnazywała; niekwestionowanie natomiast występowała w kopalnianych podziemiach.

Potężnym i złym władcą tej krainy był swego czasu Szarlej, który zawarł z pracującymi gwarkami układ: dziś nazwalibyśmy go "paktem o nieagresji". W zamian za niewydanie Szarleja sądom, gwarantował im dobre powodzenie.

Ogarnięci jednak pychą górnicy zerwali układ przekonani, że sami poradzą sobie z pracą w kopalni. Zagniewany Szarlej zatopił wówczas kopalnię i ukrył kruszec głęboko. Zachowały się również opisy Szarleja. Otóż był on kulawy, trochę podobny do przebranego diabła, mściwy i pamiętliwy.

Gdy rozpoczęto budowęszybów na terenie Tarnowskich Gór, skarbnik przybiera już postać, którą znamy z dzisiejszych opowiadań. Przeważnie pokazywał się osamotnionym górnikom pod różnymi postaciami. Najczęściej przybierał postać sztygara z promieniującą światłem lampą. Jednym ukazywał się jako krasnal z długą brodą lub występował jako sprytna mysz.

Uczciwych gwarków Skarbnik ostrzegał przed niebezpieczeństwem, niedowiarków srogo doświadczał. Najbardziej nielubił tych, którzy odawali że pracują i tylko rzucając się przed nim na ziemię można było uniknąć jego gniewu. Pracowitych wynagradzał złotem i pomagał podczas nieszczęść i katastrof.

UTOPLEC

Była to postać bardzo niesympatyczna. Utoplec gdzie tylko mógł, prześladował ludzi robiąc to z prawdziwym zamiłowaniem. Jego siedzibąbyły mokradła, rzeki, jeziora, stawy. Teren działania obejmował między innymi Rybną i Bobrowniki. W rejonie tarnogórskim podania o "utopcach" oraz o skarbnikach niejednokrotnie przenikająsię wzajemnie. Dlatego skarbnik często tylko w połowie jest postacią jakąznamy, posiadając przy tym na przykład końskie kopyta czy zamiłowanie do przebywania nad wodą, gdzie często łowił, między innymi raki.

AUGUST II I TARNOGÓRSKA KUŹNIA

August II Mocny swój przydomek zawdzięczał niezwykłej wprost sile, którą posiadł pijąc w niemowlęctwie mleko lwicy. W 1697 roku przebywając w Tarnowskich Górach, zawitał do miejscowej kuźni nieopodal Rynku, aby podkuć konia.

By poznać jakość żelaza, wziął proponowaną przez kowala podkowę i złamał ją. -Niedobry materiał - rzekł kuźnikowi łamiąc jeszcze kilka podków. Gdy w końcu podkuto wierzchowca, zadowolony August zapłacił za usługę talara. - Niedobre złoto - odrzekł kowal łamiąc monetę w palcach. W podobny sposób poradził sobie z kolejnymi talarami ku wielkiemu zdziwieniu króla.

Z postacią syna Augusta Mocnego - Augusta III Sasa wiąże się opowieść o jego niezwykłej hojności. Będąc w grodzie gwarków w 1734 roku, po złożeniu polskiej szlachcie przysięgi wierności, ufundował darmową kuchnię ku wielkiemu zadowoleniu lokalnego pospólstwa, darowując ją później magistratowi.

Jak głoszą przekazy, jego wjazd do miasta oznajmiał hejnał i muzyka z kościelnej wieży, a tłumy witały go owacyjnie.

SEDLACZEK

I ta legenda wiąże się z Augustem II Mocnym, jednak prawdziwym bohaterem jest w niej Sedlaczek. Opowieść rozgrywa się podczas wielkiej uczty, która rzeczywiście miała odbyć się w budynkach przy tarnogórskim Rynku. Przedwojenna kronika Jana Nowaka podaje, że aby godnie przyjąć króla przygotowano aż cztery domy, a w ścianach dzielących te domy wykuto dla wygody specjalne przejścia.

Rozochocony król zadał współbiesiadnikom zagadkę: która z jego marek jest dla niego najcenniejsza? Według jednej z wersji legendy chodziło o monety, jakie bili ówcześni władcy, według innej - o markę wina preferowanego przez Augusta. Nagrodą w tym swoistym konkursie miał być dom, w którym uczta się odbywała.

Padały najróżniejsze odpowiedzi, ale żadna nie zadowoliła władcy. Wtedy jeden z uczestników, Sedlaczek właśnie, stwierdził, że najcenniejszą marką króla jest hrabina Koenigsmark (w tłumaczeniu: królewska marka, królewski znak). Piękna hrabina (uwieczniona zresztą przez Józefa Ignacego Kraszewskiego jako hrabina Cosel) towarzyszyła wówczas Augustowi Mocnemu. Reakcja, według wiersza Hildebranda była następująca:

I struchlało dworzan koło
A niejedna zbladła twarz;
Lecz król August rzekł wesoło:
"Tak, Sedlaczku, rację masz".

Złośliwcy twierdzą, że król miał na myśli zupełnie coś innego, lecz w towarzystwie hrabiny Cosel nie wypadało mu się zachować inaczej. Jak by na to nie spojrzeć, Sedlaczek wszedł w posiadanie dobrze usytuowanej nieruchomości dzięki sprytowi i posługiwaniu się najprostszą logiką. Może te cechy sprawiły, że jedna z wersji legendy przypisuje mu chłopski rodowód, choć trudno znaleźć wytłumaczenie, co chłop robił na przyjęciu z udziałem króla.

LIPY KRÓLA SOBIESKIEGO

Zamiłowanie "pogromcy Turków" do drzewostanu było ówczesnym doskonale znane. Król często osobiście sam sadził drzew i obyczaj ten szybko przyjął się wśród jego wielbicieli.
Drzewem, które władca najbardziej lubił była lipa. Właśnie to drzewo stało się tematem legendy związanej z pobytem Sobieskiego na Śląsku podczas odsieczy wiedeńskiej w 1683 roku.

Jak przekazywano z pokolenia na pokolenie, lipy te sadził osobiście król bądź też jego żołnierze. Niektóre z lip posiadały niezwykłe właściwości, na przykład lipy gliwickie chronić miały kościół i budynki klasztorne przed piorunami i pożarami.

Często w okresie zaboru gałązka lipy za wstążką kapelusza była przejawem manifestacji przywiązania do Polski.

LEGENDA NAPOLEOŃSKA

W 1806 roku po pob iciu wojsk pruskich, zatrzymał się oddział Francuzów. W mieście nakazano używania wyłącznie polskich odznak. Zamieszkujący tu Niemcy zaczęli chodzić z różańcami na szyjach, by (jako że byli protestantami) przypodobać się katolickim Francuzom i Polakom.

Podczas opuszczania przez wojsko miasta, niemieccy mieszczanie zaatakowali oddziały napoleońskie. Gdyby nie pomoc mieszkających tu Polaków, wielu dostałoby się do pruskiej niewoli. Sytuacja odmieniła siępo zwycięstwie Francuzów pod Lasowicami. W odwecie, wszystkim szewcom w mieście zarekwirowano męskie buty, które wcześniej zamówili Prusacy. W butach tych wojsko francuskie i polskie stoczyć miało jeszcze wiele zwycięskich bitew.

Z czasów napoleońskich zachował się też przekaz o Janie Sułkowskim. By wspomóc Napoleona w wojnie z Prusami, Sułkowski ruszył z własnym oddziałem. Do bitwy doszło w styczniu 1807 roku w okolicach Rept Śląskich. Poległych pochowano obok drogi prowadzącej do Gliwic, a na usypanej mogile postawiono kapliczkę.


PORTAL POWIATU TARNOGÓRSKIEGO
www.tg.net.pl -
www.24.edu.pl - www.gornyslask.net.pl
e-mail | redakcja Portalu Powiatu Tarnogórskiego | reklama na Portalu